
Tych zdjęć chyba nie można zaliczyć do kategorii pod hasłem "dziewczyna i motocykl", nawiązują chyba raczej do tematu niemieckiej "turystyki" po Europie i świecie w latach czterdziestych XX w. Oczywiście proszę się nie obawiać, że akcja rozgrywa się na tle współcześnie ubranej publiczności - mamy przecież do czynienia z przebierańcami biorącymi udział w tegorocznej Operacji Południe.
To co oglądacie, to kawał motoryzacyjnej historii. BMW R -75 i ich radzieckie odpowiedniki,
DKW 350 a także Indian wyglądają niesamowicie w tej militarnej scenerii. Nie można oczywiście pominąć stylowych
kostiumów ich właścicieli.
Tak na marginesie, trochę się zastanawiałem czy kaski, z których panowie korzystają, posiadają stosowne atesty
dopuszczające do jazdy po drogach publicznych. A zresztą co tam o atesty, ważne że wyglądają solidnie i stylowo...
Poza tym podczas kontroli drogowej doczepiona z tyłu podręczna armatka może być całkiem przekonywującym argumentem
do poparcia swojej interpretacji przepisów :)
To że możemy oglądać relację z tej wspaniałej imprezy zawdzięczamy przede wszystkim tym ludziom,
którzy kawał swojego życia poświęcają trosce o zabytkowe maszyny. To fantastyczne że w czasach pogoni za nowinkami technicznymi
są jeszcze tacy, którzy potrafią pochylić się nad zardzewiałymi szczątkami zabytkowych pojazdów i doprowadzić je do dawnej świetności.
Kiedy oglądałem te zdjęcia przypomniał mi się tekst, który kiedyś wyczytałem na forum iżowców, który brzmiał mniej więcej tak:
"motocykl to nie jest zbieranina części lecz nośnik idei" - coś w tym chyba jest...
